Strona 6 z 7

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pt paź 18, 2013 10:33 am
autor: Krzysztof Rondo
Mariade pisze:...Krzysztof - kłania się czytanie ze zrozumiem, a uszczypliwości są całkiem nie na miejscu.
Pozdrawiam
Maria
Zrozumienie dotyczy przede wszystkim tych którzy nie przeczytawszy całej treści tego wątku, zabierają głos w temacie, w którym głosu nie powinni w ogóle zabierać i na dodatek piszą o "wrzucaniu" fragmentów listów.
Zabieraj głos na tematy merytoryczne, a jeśli nie masz nic do powiedzenia to lepiej głosu nie zabierać.

Krzysztof

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pt paź 18, 2013 10:46 am
autor: Mariade
Jeszcze raz przeczytaj o co prosiłam, Jerzy na szczęście zrozumiał od razu i za to mu dziękuję.
Nie interesuje mnie Twój wątek i złośliwości od rana.
Pozdrawiam
Maria

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pt paź 18, 2013 11:32 am
autor: Krzysztof Rondo
Mariade pisze:Jeszcze raz przeczytaj o co prosiłam, Jerzy na szczęście zrozumiał od razu i za to mu dziękuję.
Nie interesuje mnie Twój wątek i złośliwości od rana.
Pozdrawiam
Maria
Mario; Jerzy zrozumiał, bo przeczytał treść całego wątku w którym zabrał głos, a Ty w wyniku tego masz "wrzucone" to czego chciałaś i czego nie doczytaś ze zrozumieniem - co dalej?, co z tego wynika?, jaka jest konkluzja? Może coś merytorycznie nam tu "wrzucisz" w kilku słowach? Nie masz nic merytorycznie do powiedzenia? To po co tu w ogóle głos zabierałaś i nadal zabierasz?

Krzysztof

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz. Pojedynek

: pt paź 18, 2013 8:46 pm
autor: hniew
To może ja coś wrzucę w temacie przepisywania starych listów.

Fragment listu (ze zbiorów ZNiO we Wrocławiu) Bony ze Świdzińskich Cyriakowej Karczewskiej do szwagra Floriana Karczewskiego.

„24 listopada 1842
...
Ja tu miałam kilka dni bardzo dokuczliwych, bardzo trudnych do przebycia. Wiedziałeś odjeżdżając o liście N[...]erycza do męża adresowanym. Na ten odpowiedzieć wypadało i przede mną rzecz cała ukryć się nie mogła. Łatwo sobie możesz wyobrazić jak położenie moje było przykrym. Mąż pojechał do Bory: prosić go aby z listem jego udał się do N: ułożył się o dzień i miejsce i zaraz miał powrócić tym czasem głupstwa tego szaleńca tak były oryginalne że nieprędko Bory: potrafił do jego pojęcia przemówić; i mąż trzy dni dłużej bawił jak zamierzał. Już nie wiem co mnie się przez ten czas się działo, ale w końcu po odrzuceniu jego niedorzecznych propozycji; które były żeby się spotkać sam na sam w polu albo w lesie, mąż mu wyznaczył miejsce w [...]ówku i warunek aby broń i pałasze z sobą przywiózł, później jednakowoż dowiedziawszy się że N: wyzwany raz w Busku przez P. Jordana nie stanął, i że z jego wizerunkiem na prędce skreślonym na placu [...]lnie się obeszli, zaprosił kilku z sandomierskiego świadków, aby przytomni być mogli jego czynności. Tym czasem dzięki Bogu poczciwy Piotr Rog: ziechał także na wezwanie męża [...] i Bor: byli sekundantami świadków z Napoleon: i Franciszkiem było ośmiu. N: tą razą przyjechał, ale żadnego z podanych sobie warunków nieuskutecznił. Sekundanta dla siebie nie znalazł i broni dla siebie jak mówił tylko się wystarał, stąd miało wyniknąć przedłużenie czasu, ale P. Piotr i Morg: wystąpiwszy do niego z słowem prawdy wykrywszy mu jak od początku niewłaściwym było jego postępowanie i jak nawet mąż za wiele robi że przyimuje jego wyzwanie radzili mu aby pierwsze kroki zrobił, z początku chciał aby mąż i on razem podali sobie ręce, ale gdy chociaż się całkiem zdał na sekundantów mąż nie chciał przyjąć tej propozycyi i odrzucił ją w pełni, N: po niedługim namyśle uznał że jako młodszy powinien może przystać na zdanie starszych sobie sekundantów wiekiem i zasługą i że zrobi pierwsze kroki byle mąż choć jeden ku niemu zrobił, i tak się stało, Cyriak nie chciał i na to przystać i żądał koniecznie wystarania się pałaszy (gdy sekundanci oświadczyli że na broń nie przystaną nie chcąc żadnej odpowiedzialności brać na siebie) ale w końcu przewaga Roguj: któremu dał słowo że na wszystko przystanie co on zdecyduje [...]ła, że na komendę mąż zrobił jeden krok a przeciwnik trzy i podawszy w jego wyciągniętą rękę jeden palec i nic nie przemówiwszy rozjechali się on sam w swoją stronę a mąż ze swemi do domu i tak się skończył interes który mnie nie mało namęczył bo czułam w duszy że dla mojej spokojności, mąż sobie uchybić nie może, przed temi Panami nawet musiałam udawać że wraz z mężem podzielam jego obrazę, i że ufam że nic złego stać mu się nie może, a przecież tak byłam niespokojna. W nagrodę tych skrytych uręczeń ci panowie wznieśli toast, przy kieliszku bez którego naturalnie się potem nie obeszło, kobiety która z żywym czuciem i przywiązaniem żony, potrafiła godną Polką się okazać, ...”


www.dbc.wroc.pl/dlibra/docmetadata?id=14195
Strony 77-79 (88-90/120)
Może ktoś byłby w stanie poprawić i uzupełnić kilka braków tzn [...] a może i zidentyfikować uczestników „interesu”?

Jak postępujecie z takimi tekstami? Redagujecie czy pozostawiacie pisownię jak najbardziej zbliżoną do oryginału?

Pozdrawiam
Hubert

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: sob paź 19, 2013 11:28 pm
autor: ewabo
Temat opracowywania źródeł mnie również jest bardzo bliski, bo od wielu lat opracowuje archiwalia domowe w postaci mniej lub bardziej obszernych książek. Kiedy robiłam to po raz pierwszy („Zwykłe losy zwykłych ludzi” - dzieje rodziny opracowane na bazie archiwum domowego – dokumentacji wszelkiego rodzaju), przyjęłam zasadę, że wszystko piszę tak jak w oryginale – wydawało mi się, że to bardziej przemawia do czytelnika. Pewien problem pojawił się, kiedy teksty były bardzo długie i wtedy ciężko się je czytało. Po latach (ta pierwsza książka to był rok 2000) zapoznałam się trochę z zasadami i jednak ... nadal robię tak samo. Najważniejsze, żeby być konsekwentnym i zasady dostosować do rodzaju wydawnictwa i odbiorcy. Myślę, że że gdybym miała bardzo długi tekst z dużą zawartością merytoryczną, uwspółcześniłabym pisownię, a obok dała duże fotografie oryginału. Ale ja na ogół teksty wstawiam fragmentami prowadząc pewnego rodzaju swoją opowieśc/wędrówkę przez archiwalia rodzinne i dlatego pozostawiam je dokładnie w oryginale. Z drugiej strony jest mi łatwiej, bo to nie są rzeczy trudne w odbiorze (interesuje mnie właściwie tylko okres 1850-1914, wyjątkowo do 1939) i raczej w krótkiej formie (fragmenty listów, pocztówki, pamiętniki, notesy, zeszyty, rachunki itp.).

Poniżej podaję literaturę dotyczącą edytorstwa źródeł historycznych – może komuś się przyda.
I. Ihnatowicz, Nauki pomocnicze historii XIX i XX wieku, Warszawa 1990 (R. IV – Edytorstwo źródeł archiwalnych i bibliotecznych, s. 168-174).
J. Szymański, Nauki pomocnicze historii, Warszawa 2004 (R. XVI – Edytorstwo Historyczne, s. 691-701).
R. Loth, Podstawowe pojęcia i problemy tekstologii i edytorstwa naukowego, Warszawa 2006.
M. Friedberg, Wydawanie drukiem źródeł archiwalnych. Metody i technika pracy edytorskiej, Warszawa 1963.

Poza tym są dwie instrukcje wydawnicze – podaję niżej (ta pierwsza jest chyba w sieci)
Instrukcja wydawnicza dla źródeł historycznych od XVI w. do połowy XIX wieku, pod. red. K. Lepszego, Wrocław-Warszawa 1953.
Ihnatowicz, Projekt instrukcji wydawniczej dla źródeł historycznych XIX i początku XX wieku, „Studia Źródłoznawcze”, T. 7, 1962, s. 99-123.

Literatura na temat edytorstwa źródeł historycznych jest bardzo obszerna.

I jeszcze coś
Wspomnę tu o książce, która zrobiła na mnie duże wrażenie:
Magdalena Mrugalska-Banaszak
Śledztwo w sprawie KRÓLA SMALCU. Życie codzienne rodziny Jezierskich na początku XX wieku w Poznaniu
Poznań 2008

Tekst wydawcy z czwartej strony okładki:
Tajemniczy zeszyt z pożółkłymi rachunkami...
To on stał się początkiem fascynującego śledztwa przeprowadzonego przez Autorkę, która tropiła slady zamożnej kupieckiej rodziny Jezierskich, począwszy od ostatnich dziesięcioleci XIX wieku. Tytułowy „Król smalcu”, Leon Jezierski, był właścicielem dobrze prosperującej ówcześnie firmy.
Bogactwo szczegółów dotyczacych dawnego Poznania i realiów codziennego zycia ich mieszkańców oraz nadzwyczaj ciekawe i pełne uroku fotografie pozwalaja Czytelnikowi niemal dotknąć tak niedawnej, a już historycznie zamkniętej przeszłości. Wiedza, wyobraźnia i talent narracyjny Autorki sprawiają, że książkę czyta się „jednym tchem”.


Pozdrawiam
Ewa

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: ndz lis 17, 2013 12:32 pm
autor: Jola65
I ja pochwalę się pamiątkami rodzinnymi. Właśnie znalazła się w moim posiadaniu najstarsza pamiątka rodzinna. To święty obrazek przyniesiony przez prababcię mojego męża z pieszej pielgrzymki do Częstochowy w 1883 r. W jakiej intencji odbyła pielgrzymkę, czy ktoś jej towarzyszył, jakie emocje w niej były ? To pytania , na które chciałabym znaleźć odpowiedź. [img]http:%20[URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/631 ... 80368.html]Obrazek Obrazek

-- Post scalono 17 lis 2013, 12:35 --

o! coś się nie wkleiło tak jak trzeba. Próbuję jeszcze raz.
Obrazek

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: ndz lis 17, 2013 12:41 pm
autor: Tami
Czy prababcia miała daleko do Częstochowy?
Szła i wracała na piechotę .Wtedy taka pielgrzymka to była wyprawa w bardzo ważnej intencji.
Proszę policzyć ile wtedy miała lat to może byc wskazówką dlaczego pielgrzymowała.

Pozdrawiam Krysia

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: ndz lis 17, 2013 12:52 pm
autor: Jola65
No kawałek to było, prababcia mieszkała w Dąbrówce - to okolice Szczekocin. A niestety daty urodzenia nie znam. Tą gałęzią rodziny jeszcze się nie zajęłam.

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: ndz lis 17, 2013 8:29 pm
autor: Alicja Surmacka
Jolu, aż trudno mi uwierzyć ale to niesamowity zbieg okoliczności. Wczoraj mąż z synem robił porządek w piwnicy i mąż przyniósł do domu bardzo podobny obrazek i jeszcze kilka innych świętości mówiąc, że tego nie można wyrzucić na śmietnik. Wytarłam kurz i stwierdziliśmy, że musimy ten obrazek powiesić zupełnie nie zdając sobie sprawy ile on może mieć lat. Wcześniej wisiał w mieszkaniu moich teściów. Po ich śmierci mieszkanie wynajmowaliśmy właściwie z wszystkim co w nim było. Pewnego roku trafili nam się lokatorzy wyznawcy Jehowy, i zażyczyli sobie abyśmy ze ścian usunęli wszystkie świętości w tym krzyżyk znad drzwi. Wtedy właśnie te przedmioty trafiły do piwnicy. My mieszkamy w odległości od Częstochowy niespełna 40 km. Ale w jaki sposób rodzina weszła w posiadanie tego obrazka już nie sposób ustalić.
Do tej pory wydawało mi się, że najstarsze pamiątki jakie mamy to kilka sztuk zastawy stołowej z 1894 roku z monogramami prababci ZG - Zofia Glińska, cukierniczka srebrna zamykana na kluczyk, patera srebrna na owoce i jeszcze kilka srebrnych drobiazgów.
Oto link do zdjęcia owego obrazka. Zdjęcie kiepskie ale obrazek właśnie z Matką Boską:

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/20c ... 1d7f7.html


http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3fa ... 64a0b.html


Alicja

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pn lis 18, 2013 10:40 am
autor: Jola65
Alu, to rzeczywiście niesamowity zbieg okoliczności. Mój obrazek jest opisany, więc stąd wiem, z którego roku pochodzi. Czy na Twoim jest jakaś data? Może takie obrazki robili i później. Mnie zastanawia fakt wpisania tak dokładnej daty - dlaczego to było tak ważne wydarzenie, że po latach wpisano datę na obrazku ? Po latach bo to pismo mojej teściowej, która przywiozła te obrazki ( były dwa) jako swoje wiano ślubne. Czy ta data jest wiarygodna? Dowiem się jak zacznę badać tą gałąź rodziny męża.

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pn lis 18, 2013 10:54 pm
autor: Alicja Surmacka
Jolu u mnie nie ma żadnego napisu. Mało tego, to tego obrazka nie można chyba rozebrać aby nie zniszczyć. Ramka dość szeroka (około 1 cm) ale metalowa a szkło wypukłe.
Ale nawet jeżeli takie obrazki były produkowane przez 20 czy 30 lat to i tak mam orientacyjny rok. Gdybyś nie umieściła zdjęcia a ktoś by stwierdził, że mój obrazek jest powojenny to przecież też bym w to uwierzyła.
Kiedyś nie przywiązywałam wagi do pamiątek rodzinnych no chyba, że coś mi się wyjątkowo podobało. Pamiętam jak moi teściowie sprzedawali dom i przeprowadzali się do bloków to wiele rzeczy wylądowało na śmietniku a część różnych starych przedmiotów - szczególnie mosiężnych odkupili od nich cyganie. Dziś bym na pewno więcej zatrzymała dla siebie, ale wtedy (1975 rok) jedynie stare książki mi się podobały.
Pozdrawiam Alicja

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: ndz lis 30, 2014 12:04 am
autor: Krzysztof Rondo
W Tygodniku Podlaskim nr 134 z 2009 r. był wydrukowany mój artykuł pt. „Jerzy „Boruta” Moździński – Zginął mając siedemnaście lat”, a teraz w 2014 r. została wydana przez „Mireki” książka pt. "Burza nad Dworcem Gdańskim - W bój bez broni." napisana przez Edwarda Bonarowskiego (ps. „Ostromir”). Autora książki poznałem wiele lat temu, gdy przychodził do mieszkania matki Jurka i był tam przez nią godzinami wypytywany o przyczynę śmierci syna i jego szlak bojowy w Powstaniu Warszawskim („Ostromir” był dowódcą Jurka).
Książka ta stała się kolejną pamiątką rodzinną, gdyż jej autor dość często wspomina "Borutę".
Krzysztof

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pt lut 27, 2015 10:24 pm
autor: Krzysztof Rondo
Artykuł o którym powyżej wspomniałem znajduje się w tym wątku, na 4 stronie, pod datą 02 lip 2011, 19;51

link do tej strony: viewtopic.php?f=36&t=136&start=45

Krzysztof

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: ndz lip 12, 2015 2:27 am
autor: Krzysztof Rondo
Nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego ukazała się książka pt.: "Życie prywatne Polaków w XIX wieku. "Portret kobiecy" Polki w realiach epoki." - Łódź-Olsztyn 2014 - tom III. W tomie tym znajduje się rozdział autorstwa Mariusza Furmana (historyka Instytutu Historii Szuki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie) zatytułowany: "Res severa est verum gaudium" kwestie kobiece na łamach piotrkowskiego "Tygodnia" w latach 1873-1905: tematyka i recepcja." (str. 75-90).

Opracowanie w całości dotyczy redagowanego i wydawanego w Piotrkowie Trybunalskim przez mego pradziada Mirosława Dobrzańskiego czasopisma "Tydzień" oraz udziału w nim jego żony Emilii z Karczewskich Dobrzańskiej. Autor przypomniał także i o tym, że Emilia na rzecz "Tygodnia" prowadziła prace organizacyjne i publicystyczne zamieszczając swe liczne opracowania historyczne oraz tłumaczenia własne dzieł literackich (angielskich, niemieckich, francuskich i włoskich). Autor wspomniał też o jej wkładzie w powstanie "Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" Filipa Sulimierskiego.
Wolumen ten stał się kolejną naszą pamiątką rodzinną.

Krzysztof

Re: Pamiątki rodzinne to bezcenna rzecz.

: pt sty 29, 2016 7:12 pm
autor: Krzysztof Rondo
Ostatnio otrzymałem w prezencie od autorki Dagmary Hadyna jej pracę magisterską obronioną na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w 2013 r. Praca to nosi tytuł: "A controversial translation justified by the context: "Janina", the first polish version of Charlotte Brontes "Jane Eyre" i jest poświęcona w całości tłumaczeniu dokonanym przez moją prababkę Emilię Dobrzańską z Karczewskich (1852-1924). Dzieło to pt. "Janina" było opublikowane w 1882 r. po raz pierwszy w Polsce w odcinkach w czasopiśmie "Tydzień" wydawanym w Piotrkowie Trybunalskim przez pradziadka Mirosława Dobrzańskiego.

Krzysztof